Idealna dieta

Zasypiam każdego dnia z mocnym postanowieniem, że jutro rano pójdę pobiegać.
Już o 6ej następnego dnia zaskoczona, że znowu jest ciemno i na pewno zaraz zacznie padać, umawiam się z sobą, że zamiast biegania zrobię sobie dzień jedzenia warzyw.
Już koło 7ej jest oczywiste, że żadnych warzyw w domu nie ma, jeśli nie liczyć gnijącego w kącie lodówki kiszonego ogórka, któremu już i tak bliżej do stworzenia futerkowego niż warzywa. Dojadam więc grzanki z żółtym serem, które zrobiłam dzieciom na pierwsze śniadanie, ale nie zjadły bo im się nie chciało, potem dojadam grzanki, które zrobiłam dzieciom na drugie sniadanie, ale zapomniały i wyruszam do pracy z postanowieniem, że wyzwaniem dietetycznym na dzis będzie jedzenie posiłków w równych odstępach czasowych.
Odliczanie odstępów czasowych zaburzają czekoladki wystawione in your face do wspólnego częstowania, przywiezione przez koleżankę z podróży za granicę- jesli lot nie skończy ze swoją polityką promocji cenowych wszyscy w biurze pomrzemy na cukrzycę.
A więc tu już nie mam dużego pola manewru- jedyna dieta obejmująca stały dopływ czekolady do krwiobiegu w godzinach urzędowych to dieta Grażyny Torbickiej ( więc raczej skuteczna) czyli zero jedzenia po 18ej.
Dieta działa fenomenalnie aż do momentu kiedy koło 20ej kończąc jeść francuski serek z chrupiącą przylepką chleba białego jak śnieg i pszennego jak łany zboża przy drodze na Ostrołękę, przypominam sobie, że na śmierć zapomniałam, że jest już po 18ej. Ze sklerozą nie wygrasz.
W tej sytuacji naprawdę nie pozostaje mi nic innego jak utopić gorzki smak porażki w płatkach musli crunchy z rodzynkami ( dzieci i tak nie lubią) i paru kropeczkach macy – tego najwierniejszego towarzysza wieczornego czytania książek.  Ale to nic-jutro poprostu pójdę pobiegać.

Idealna maszyna

Tat i dziecko pogrążeni w nauce historii, w okolicach oświecenia.

- …i wtedy też wynaleziono maszynę parową. A do czego służy maszyna parowa?
- do parowania skarpetek?

250 lat minęło, Elon Mosk buduje rakietę, która zabierze ludzi na Marsa, a maszyny do parowania skarpetek jak nie było, tak nie ma.

Skorpionem byłem, ale

NASA zaktualizowała znaki zodiaku.
Co ma w takiej sytuacji zrobić ktoś, kto zaczyna dzień od horoskopu? W co wierzyć, kiedy znaki zodiaku przesunęły się o około miesiąc do przodu, a między skorpionem a strzelcem pojawił się jakiś Wężownik, który już z nazwy brzmi jak wredniejsza wersja skorpiona?…

http://m.interia.pl/kobieta/news,nId,2275261#utm_source=fb&utm_medium=fb_fanpageInter%23utm_source=fb&utm_medium=fb_fanpage

Zresztą na efekty tych zmian nie trzeba długo czekać- dziś rano, kiedy nie wiadomo jakie księżyce mi sprzyjają, oprócz codziennych obowiązków takich jak dostarczenie umundurowanych dzieci na 8:00 do maszynki do mielenia mięsa nr 205 w Warszawie, muszę przerzucić 500 kg terakoty z dużego pokoju na balkon i wpaść do jakiegoś szpitala zdjąć szwy z nogi.
Jednego NASA nie zmieniło- glazurnik jest nadal spod ciemnej gwiazdy.